Autor: James Tripp
Doskonały hipnotyzer, ta mityczna postać, jest zdolny zahipnotyzować każdego, zawsze i wszędzie –czy możemy do tego ideału się zbliżyć?
Ten post przyjmuje formę pytań i odpowiedzi. Nie Odpowiedzi, ale po prostu odpowiedzi.
Zaczynamy…
Cześć James,
z przyjemnością poznałbym twoją ekspercką opinię o tym krótkim video: http://learn-hypnosis.com/blog/?p=23
To wideo od Jonathana Chase’a wyjaśniające, że tylko 80%ludzi może być zahipnotyzowane w danym okresie czsu.
Czy zgodzisz się z tym James?
Z góry dziękuję,
Rudy Holland
Cześć Rudy,
To nie jest złe założenie dla większości dobrych hipnotyzerów, ale to nie jest ostatecznie takie proste. Wierzę, że każdy może doświadczyć hipnozy i robi to codziennie. Rozumiem przez to, że jeśli użyjesz definicji „hipnoza jest wykorzystaniem komunikacji do zmiany ludzkiego postrzegania rzeczywistości” (co jest bliskie mojej definicji roboczej), hipnoza dzieje się cały czas. Ale w ten sposób, codzienna hipnoza odnosi się do tego co nazwałbym „delikatnymi zjawiskami transowymi” – prostymi zmianami stanu i myślenia.
By wytworzyć “twarde zjawiska transowe” (katalepsja, halucynacje) potrzebujesz bardziej zniekształcić rzeczywistość, a kiedy to robisz ludzie zauważają co się dzieje i mają tendencję do wprowadzania poprawek przywracających znaną im rzeczywistość. Więc potrzebujesz zestawu ram, które wyjaśnią zniekształcenia i potrzebujesz sprawić by „kupili” te ramy. Z psychologicznej perspektywy niektórzy ludzie są uwarunkowani na sceptycyzm, co oznacza, że trzeba ciężej pracować by kupili ramy jakie ustawiasz. TO JEST KLUCZ!
Doskonały hipnotyzer ma wystarczające umiejętności, by KAŻDEMU “sprzedać” ramy jakie stosuje, ale taki hipnotyzer nie istnieje!
To trochę jak ze sztukami walki – najlepszy z najlepszych wojowników nie zdoła pokonać każdego przeciwnika na ziemi. (Ponieważ będą tacy, którzy zaskoczą go czymś na co nie jest przygotowany lub jakieś sytuacyjne elementy zrobią różnicę… lub zrobią sobie dzień wolny).
Im więcej masz doświadczenia w hipnozie tym wyższy procent spotykanych ludzi możesz zahipnotyzować. 80% to dobry poziom! Większość dobrych hipnotyzerów (a to włącza Jon’a, jest znakomity) uczy się rozpoznawać ten procent z którymi są problemy i unikać ich (dla siebie tworząc odsetek sukcesów bliski 100%)
Dla mnie, przy ciągłej fascynacji hipnozą jest uczenie się coraz więcej i więcej jak ludzie reagują (zwłaszcza Ci z trudnych 20%) aż zacznę odcinanie tych procentów i ruszę się ku „świętemu gralowi” bycia zdolnym do zahipnotyzowania DOSŁOWNIE KAŻDEGO.
To stąd pochodzi materiał do HWT Bez porażek (który wstępnie “wypuszczam” dzisiaj) – on jest dla radzenia sobie z tym bandyckim procentem, który nie idzie zgodnie z planem. To nie oznacza, że uda ci się uzyskać „niewidzialność” dla każdego z którym pracujesz, ale, że w połączeniu z generalnie dobrymi umiejętnościami hipnotyzerskimi, możesz uzyskać jakąś kategorię zjawisk hipnotycznych prawie od każdego, a dla tam gdzie nie możesz(tym razem) wyjść z procesu na swoich warunkach i z nienaruszoną wiarygodnością.
Dla jasności, to jest moje spojrzenie bazujące na moim doświadczeniu, a Jon Chase i Ja mamy bardzo odmienne światopoglądy w tych sprawach (I nawet mogą być nieporozumienia!)
Dla mnie ciemną stroną zasady 80/20 w tym kontekście jest, że jeśli przypiszesz 20% niepodatność na hipnozę umieszczasz psychologiczną barierę na drodze rozwijania umiejętności radzenia sobie z tymi 20%.
Jeśli bracia Wright byliby hipnotyzerami, zastanawiam się jak by zareagowali na wiadomość, że 20% ludzi jest niepodatnych na hipnozę?
Wszystkiego najlepszego,
James



